Po mimo niesamowitego w tym dniu upału, dr Grzegorz Russak, wytrawny znawca kuchni myśliwskiej i gawędziarz, zaprosił przybyłych  do wspólnego gotowania potrawy z dziczyzny w kotle na pięć tysięcy porcji . Zachwalał  jej zalety, zdradzał tajniki sposobu przyrządzania dziczyzny , a  po ostatecznym doprawieniu przyrządzanego gulaszu , zaprosił zabranych do  degustacji. Przybyli na myśliwski piknik mieszkańcy Białegostoku  ustawili się w kilometrowej kolejce po ten przysmak .
W trakcie pikniku wystąpił  też zespół sygnalistów myśliwskich „Galindowe rogi” z Pisza, Zespół Reprezentacyjny PZŁ Muzyki Myśliwskiej pod kierownictwem Mieczysława Leśniczaka oraz tancerze Baletu Dworskiego „Cracovia Danza” z Krakowa. Pod wieczór , kiedy upał trochę odpuścił, uczestników pikniku wciąż przybywało i widzowie z żalem przyjęli do wiadomości , że występy Zespołu „Żubrosie „ z Opola  kończą tę imprezę.
Organizatorem  Pikniku Hetmańskie Łowy był Zarząd Okręgowy PZŁ w Białymstoku wraz z Komisją Kultury przy ORŁ, a  współorganizatorem Lasy Państwowe RDLP Białystok. Honorowym patronatem imprezę objął Marszałek Województwa oraz Prezydent Miasta Białegostoku.
Warto tu jeszcze  podkreślić  słowa  ks. Ziółkowskiego, który podczas mszy tłumaczył  zebranym, że nie można zawężać myślistwa jedynie do polowań, gdyż byłoby to bardzo ograniczone spojrzenie. Łowiectwo , to  szeroko rozumiana  troska o zwierzynę ,  to przede wszystkim przemyślana i zaplanowana gospodarka. To hodowla i dokarmianie zwierząt,  zwłaszcza tych gatunków, które są zagrożone. Natomiast polowania są jedynie dodatkiem , a nie przypadkowym strzelaniem do zwierzyny . Wszystko bowiem jest dokładnie planowane i ustalane wcześniej z leśnikami.  
Takich rozsądnych głosów  , które dla polskiego łowiectwa mogą wiele dobrego uczynić, wciąż nam brakuje . Przy okazji takich imprez ,  wciąż  się bowiem dowiadujemy , że nasze społeczeństwo  jest zainteresowane wyrobami z  dziczyzny  i ich spożywaniem, tylko nie ma do niej dostępu. Po degustacji gulaszu, wiele osób prosiło o dokładkę. Niektórzy pytali nas o adresy   sklepu z dziczyzną . Dziwili się, że    wysyłamy ją do innych krajów , a sami nie możemy  jej nigdzie kupić i proponowali, żeby taki sklep w naszym mieście otworzyć.  
                                                                                                                 Alicja Milewska

Fot. R.Grzywiński - galeria - kliknij